Następny sen, następna niewyjaśniona sprawa.

Młody człowiek, ubrany w t-shirt , koloru białego, ma popielate spodnie, buty sportowe.
Chłopak jest silnym mężczyzną ale czymś upojony, traci władzę w nogach...nie jest sobą...cierpi..
Siedzi w jasnym pomieszczeniu, koloru betonu, na materacu, z podwiniętymi nogami, trzyma się za brzuch, krwawi, płacze i prosi aby go ktoś dobił, bo nie wytrzyma z bólu.
Widzę w tym pomieszczeniu jakieś skrzynki po owocach, jakieś papiery, ale też widzę jak ktoś przynosi mu coś do picia i wychodzi, nie widzę twarzy ale wiem że to mężczyzna, ubrany na czarno w czapce z daszkiem..coś w rodzaju ochroniarza - barczysty, silny...nic się nie odzywa..zamyka stalowe drzwi i zostawia go samego, bez szans na wydostanie się stamtąd....
Nie wiem kto do mnie przyszedł ale wiem że ten chłopak już nie żyje...