13 kwietnia 2018

Joanna Zawadzka..


Może to mama przyszła pożegnać się z córką... Dziewięciomiesięczna Klaudia budziła się zawsze o tej samej godzinie - parę minut po północy. Zwykle płakała. Ale tamtego dnia płacz dziewczynki nie zbudził rodziny Zawadzkich. Babcia Klaudii wstała jednak z przyzwyczajenia. Klaudia opierała się o brzeg łóżeczka i do kogoś się uśmiechała. Ale w pokoju nikogo nie było... Od tego dnia Klaudia nie budziła się już po północy. A następnego dnia powiedziała pierwszy raz „mama”. Choć jej matka zaginęła miesiąc wcześniej.  
 Wyszła z domu Rodzice zaginionej Joanny Zawadzkiej wierzą, że ich córka przyszła do małej Klaudii pod postacią ducha. Wierzą w Boga. Wierzą, że dobry człowiek po śmierci idzie do nieba. A zły - do piekła. Teraz czasem dopada ich natrętna myśl, wypowiedziana przed laty przez jednego z jasnowidzów: - Wasza córka nie spoczęła w poświęconej ziemi, tuła się teraz pomiędzy światami. Będzie się tak działo do dnia, kiedy jej ciało zostanie odnalezione i złożone na katolickim cmentarzu. Patrzą na dziecko, które żyje, jakby mama była obok. Choć zna prawdę o tym, co wydarzyło się 17 lutego 1997 r. Wie, że mama wyszła z domu i po prostu nie wróciła. Znikła pomiędzy dwoma blokami. We wsi, w której wszyscy znają się z widzenia. Policjanci zajmujący się sprawą zaginięcia Joanny Zawadzkiej ustalili, jak dzień 17 lutego upłynął zaginionej. Znali dokładnie godzinę, o której wyszła do pracy. Wiedzieli też, o której weszła do biura rachunkowego. Co do minuty. O której wróciła do domu, o czym tego dnia rozmawiała z rodzicami, o czym z braćmi. Jakie miała plany, kogo wspominała, z kim się kontaktowała. - Około ósmej wieczorem wyszła do Ani, koleżanki mieszkającej w bloku po drugiej stronie chodnika - mówi Stanisław Zawadzki, ojciec zaginionej dziewczyny. - Tamta miała maszynę do szycia, a Asia chciała uszyć pokrowiec do nosidełka dla małej. Znały się obie bardzo dobrze. Rozmawialiśmy z nią... I nic... Rozmawialiśmy z wszystkimi jej koleżankami. Nam powiedziały, co wiedzą, ale policji tego nie potwierdziły. Około godziny 21. Asia wróciła do domu.
 Powiedziała, że weszła tylko na chwilę, bo musi jeszcze coś załatwić. Wzięła album ze zdjęciami Klaudii. Nie wróciła. Następnego dnia ojciec Asi zadzwonił na policję. Tłumaczył, że jego córce nigdy wcześniej nie zdarzało się nie wrócić na noc. Policjant rozumiał, ale procedury zezwalają na wszczęcie akcji poszukiwawczej dopiero po trzech dobach od zniknięcia. Porwanie? - Kiedy pytaliśmy, czy coś wiadomo o naszej córce, któryś z policjantów z Lipna powiedział, że powinniśmy sami jej poszukać w agencjach towarzyskich - denerwuje się Stanisław Zawadzki. - Później przeprosił za to. Zrozumiałem, że nie wszystkim policjantom zależy na odnalezieniu Asi. 
W dniu zniknięcia Asi pomiędzy blokami w Kikole stał zaparkowany samochód z dwoma mężczyznami w środku. Nikt nie zapamiętał ich twarzy. Nikt nie zapisał numerów rejestracyjnych. Najprawdopodobniej to oni porwali Asię. 
Na podstawie zeznań świadków Prokuratura Rejonowa w Lipnie wszczęła dochodzenie w sprawie porwania. W trakcie poszukiwań pies tropiący doprowadził do pobliskiej żwirowni. I choć policjanci kopali w miejscu wskazanym przez psa, niczego nie znaleźli. Pojechali tam z łopatami rodzice Asi. Wykopali o wiele większy dół. Córki nie znaleźli. Ślad się urwał. Joanna Zawadzka nie podała w Urzędzie Stanu Cywilnego danych personalnych ojca Klaudii. Nie powiedziała też swoim rodzicom, kto jest ojcem dziecka. Rodzice szanowali jej decyzję. Rozumieli, dlaczego nie usunęła ciąży. Nie wypytywali ją o nic. Kiedy urodziła się Klaudia, zapomnieli o wcześniejszych rozterkach. - Radość z dziecka była w domu wielka - uśmiecha się Krystyna Zawadzka, matka Asi. - Dla nas to pierwszy wnuk. Bracia Asi traktowali małą jak siostrę. Pamiętam jeszcze, co znaczy takie szczęście, kiedy wszyscy jesteśmy ze sobą... Może nie było nam łatwo, ale nie narzekaliśmy na los. Widzą i plotkują Po zaginięciu Joanny ustalenie tożsamości ojca Klaudii stało się istotne. Nie można było wykluczyć, że być może to on ma związek ze zniknięciem. Policjanci przepytali więc koleżanki Asi. 
Oficjalnie nikt nie chciał potwierdzić, że zaginiona spotykała się z funkcjonariuszem Krzysztofem N. - W małej miejscowości plotki roznoszą się błyskawicznie - mówi Marta, koleżanka zaginionej. - Zwłaszcza, gdy ktoś zachodzi w ciążę. Ludzie widzą, kto się z kim spotyka, z kim rozmawia. A jeśli dziewczyna wpada z sąsiadem, to tym bardziej nie da się tego ukryć. Poza tym wielu widziało, jak dawał jej pieniądze. I to nie był dług. Podobno obiecał jej, że jeśli urodzi, ale nie powie, kto jest ojcem, będzie regularnie dawał jej pieniądze. Krzysztof N. jest postacią doskonale znaną mieszkańcom Kikoła. Wielu oskarża go o jeżdżenie z nadmierną prędkością, strzelanie z broni na terenie wsi. Funkcjonariusz nigdy jednak nie został oskarżony w żadnej z tych spraw. Jego przełożeni dobrze oceniają jego pracę. Bracia Asi mijają go bez skinienia głowy. Jak powietrze. Nie mają wątpliwości, że to on jest ojcem Klaudii. I że ma coś wspólnego z zaginięciem ich siostry. - Nigdy nie ukrywaliśmy, co o nim myślimy - stwierdza Piotr Zawadzki. - Musiało to do niego dotrzeć. Gdyby miał czyste sumienie, przyszedłby do naszego domu i powiedział prosto w oczy, że się mylimy. Ale tego nie zrobił. Nie ma dowodów Policja również ustaliła, że wśród znajomych zaginionej krążyła pogłoska, że ojcem Klaudii jest funkcjonariusz N. Prokuratura podjęła decyzję o skierowaniu go na badania kodu DNA. Zdaniem ekspertów z Akademii Medycznej w Bydgoszczy, nie jest on ojcem Klaudii Zawadzkiej. Stanisław i Krystyna Zawadzcy nie wierzą jednak w wiarygodność tych badań. Sugerują, że krew mogła zostać podmieniona, ponieważ w gabinecie zabiegowym znajdował się również kolega policjanta. Zdaniem prokuratura, Marka Olendra, byłego prokuratora rejonowego w Lipnie, zarzuty rodziny Zawadzkich nie przekładają się w żaden sposób na dowody w sprawie. - Sprawdzaliśmy wszelkie możliwe ślady i wątki - wyjaśnia prokurator Marek Olender. - Na wszelki wypadek również to, co policjant oskarżany przez rodzinę zaginionej robił tamtego feralnego dnia. Niestety, wszystkie nasze czynności nie doprowadziły do rozwikłania tej zagadki. Zaś Krzysztof N. z tą sprawą nie mógł mieć nic wspólnego. Wykluczyliśmy to z całą stanowczością. Funkcjonariusz Krzysztof N. nie chciał rozmawiać z nami na temat zaginięcia Joanny Zawadzkiej. Stwierdził jedynie, że dla niego ta sprawa jest zamknięta. - Zaczęliśmy szukać pomocy u jasnowidzów - mówi Stanisław Zawadzki. - Większość twierdziła, że Asia nie żyje. Kilku zapewniało, że w jej śmierć zamieszany jest człowiek w mundurze. Krzysztof Jackowski z Człuchowa podał nawet miejsce, gdzie Asia spoczywa, nie wskazał jednak go dokładnie. Coraz rzadziej wierzymy, że Asia wróci do domu... Boją się i milczą W maju 2005 r. policjanci z Lipna otrzymali informację, że ciało Joanny Zawadzkiej zostało ukryte w piwnicy bloku, gdzie mieszkała. Przeszukania dokonywano dwukrotnie. Za pierwszym razem piętnastu policjantów wraz z wynajętą ekipą budowlaną przeryło posadzkę. W pewnym momencie ktoś krzyknął „jest”. Nie było. Trzeba było posadzkę wylać na nowo. Po 2 dniach ekipa wróciła. I tym razem nie znaleziono niczego. Rodzice zaginionej nie kryli zdenerwowania. Nie rozumieją, dlaczego posądzono ich o ukrycie zwłok córki. - Badamy wszystkie możliwe wątki, nawet te, które są niewdzięczne - mówi Anna Kozłowska, rzecznik prasowy lipnowskiej policji. - Takie działania zaszczytu nam nie przynoszą. Ale w pracy policji nie chodzi o zaszczyt, lecz o skuteczność. Poszukiwania formalnie trwać będą przez 10 lat od zaginięcia. Sąsiedzi rodziny Zawadzkich o zaginionej mówią tylko dobrze. Miła, spokojna, sympatyczna, uczynna. Na temat okoliczności zaginięcia każdy ma swoją teorię. Jedni zapewniają, że widzieli, jak Asia nocami przyjeżdża do rodzinnego domu i przywozi pieniądze. - W Kikole są ludzie, którzy o tej sprawie wiedzą więcej niż mówią - stwierdza jedna z koleżanek zaginionej. - Skoro można było porwać Asię, to znaczy, że może to spotkać każdego. Ludzie boją się mówić. Tu gra idzie o życie, a nie o podbite oko. Rodzina Zawadzkich wiele razy odbierała anonimowe telefony z pogróżkami. Stanisław Zawadzki przez domofon usłyszał, że „i tak zginie razem z tym bachorem”. Głosu nie rozpoznał. Nieoficjalnie śledczy przyznają, że w zaginięcie Joanny Zawadzkiej musi być zamieszany ktoś z kręgu jej znajomych. W trakcie przesłuchań nie udało się jednak znaleźć żadnej poszlaki rzucającej cień podejrzenia na kogokolwiek. Oczko w głowie - Znam wiele spraw zaginięć, ale ta jest bez wątpienia jedną z najbardziej tajemniczych - dodaje prokurator Marek Olender. - Wierzę jednak, że uda się ją rozwikłać. Kiedy babcia z dziadkiem rozmawiają o mamie, Klaudia zazwyczaj wychodzi z domu. Wie o wszystkim, ale nie chce słuchać. - Zapamiętam Asię, jak szła chodnikiem pod górkę, a ja podbiegłem do niej i poprosiłem o parę złotych na małe petardy - uśmiecha się Paweł, młodszy brat zaginionej. - Dobrze było mieć siostrę. Teraz mam Klaudię. To moje oczko w głowie. Kocham ją bardzo mocno. Nie czuję się jej wujkiem. Klaudia mówi, że tęskni za mamą. O tatę nie pyta. PS Niektóre personalia zostały zmienione. 

Michał Stefański..


 



Wyłowione pod koniec czerwca z jeziora Kalwa ludzkie szczątki należą do zaginionego pięć lat temu studenta WSPol Michała Stefańskiego. Tak wynika z badań przeprowadzonych w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym KGP w Warszawie.

Wyłowione szczątki to zaginiony student
Badania potwierdziły, że wyłowione z jeziora Kalwa ludzkie szczątki należą do zaginionego pięć lat temu Michała Stefańskiego, ale to jeszcze nie koniec sprawy
Przypomnijmy. Pod koniec czerwca w okolicy Rudzisk Pasymskich z jeziora Kalwa wyłowiono ludzkie szczątki. Były one w zaawansowanym stopniu rozkładu i ich stan wskazywał na to, że mogły leżeć w wodzie nawet parę lat. Przez kilka miesięcy nie było pewności co do tego, czyje są to zwłoki. Wiele jednak wskazywało, że jest to ciało zaginionego pięć lat temu studenta WSPol Michała Stefańskiego. Ślad po nim urwał się w nocy z 15 na 16 września 2012 r. w Siedliskach koło Pasymia. Pochodzący z Braniewa 21-latek pracował tam sezonowo na jednej z posesji, pomagając jej właścicielom w utrzymywaniu porządku. Po raz ostatni był widziany po zakończeniu imprezy przy grillu.

Po wyłowieniu szczątków z Kalwy wyodrębniono z nich materiał DNA, który przekazano do badań ekspertom z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji w Warszawie. Według nich, zwłoki to zaginiony student. Identyfikacja ciała nie kończy jednak sprawy. Śledztwo wyjaśniające okoliczności i przyczyny śmierci Michała Stefańskiego prowadzi Prokuratura Rejonowa w Szczytnie.

3 kwietnia 2018

Nie ten staw..nie ta droga..Rafał Stankiewicz..







  https://www.facebook.com/zaginioneosoby/?hc_ref=ART0jF-XzS3jmq8HtL_umjYnoA31CmR2e-uNOCSSaFMSzLr7C_n7VVumds9MdAdxqu8&fref=nf

Klik na zdjęcie. 

Niestety mam bardzo smutną wiadomość. Parę dni temu ciało Rafała zostało znalezione w Warszawie w dużej odległości od miejsca zaginięcia .
Przed chwilą dostaliśmy informacje od mamy Rafała, która potwierdziła podczas okazania, że to Rafał.
W imieniu mamy proszę o uszanowanie jej prywatności. Sprawa prowadzi dalej policja.
Ze względu na dobro śledztwa mam Rafała prosi o przekazanie Wam tylko tych informacji.



17 marca 2018

Marcin Miodek




9 marca 2018
odnaleziono Marcina
Niestety nie żyje.





Nie była to sprawa medialna taka jak inne zaginięcia ale najważniejsze jest to że Marcin się odnalazł i Rodzina oraz najbliżsi mogą zapalić świeczkę na miejscu wiecznego spoczynku Marcina.

W imieniu swoim składam Rodzinie KONDOLENCJE...


Post opublikowany w porozumieniu z Rodziną Marcina.


28 lutego 2018

Wizja Koleżanki

Na swoim blogu postanowiłam umieścić następną wizję Koleżanki Jasnowidz z naszej grupy.
To też bardzo ciekawa sprawa.
Ktoś nas nachodzi w snach i myślach a my nie wiemy komu mamy pomóc. Czasem ktoś się zgłosi i okazuje się że już wcześniej nam pokazał miejsce lub zdarzenie. My zaś musimy wtedy dopracować analizę.


A więc tak.
Gość nieźle się bawił, bo był dość mocno pijany, i owszem jak   miał plan iść do domu, bo był już w niezłym amoku
 Wyszedł z lokalu, szedł uliczką o ile mogę to tak nazwać, gość chyba już ledwo komunikował, bo idzie szlaczkiem. W każdym razie w jednym budynku / tyle widzę /co mijał świeciło się światło , raczej go nie widzieli jak szedł. Potem doszedł do takiego jakby rozwidlenia/ inna droga przecinała się z tą którą szedł jakby się zastanawiał gdzie iść wahał. Pewnie przez alkohol.

Potem widzę tylko przejeżdżające auto nie mam pojęcia w którą stronę poszedł.


Ostatni obraz to woda.
Koło tej wody są jakieś fragmenty, kamień to to nie jest.
Może jakiś most , filar, coś  w tym guście widzę fragment  ponadto jest to miejsce gdzie wody jest więcej niż gdzie indziej
Możliwe ze skądś dopływa, bo cały czas słuchać jej szum.
Nie pokazuje mi brzegu ani momentu śmierci. Ale na pewno był mocno pijany.
Nie mogę wykluczyć że to było coś takiego takie jakieś płyty. Ani jasno powiedzieć ze fragment mostu bo widzę zbyt mały skrawek ale na pewno będzie w tym miejscu nurt większy.
Możliwe że jest mocny nurt i ciało zostało pociągnięte wraz z nim.

Wizja Damiana

Postanowiłam umieścić tutaj wizję mojego kolegi - Jasnowidza  Damiana.

Nie wie kto ale chce jego pomocy -  może sie komuś przydać i być może ktoś skojarzy jakieś fakty.




Dwie noce i dwa razy do mnie przyszedł.
Wczoraj przyszedł wymęczony i zziębnięty. Pytał czy go kawą nie poczęstuję bo strasznie mu zimno i nie spał dwie noce.

Zapytałem czy wie co się z nim stało - nie powiedział wprost ale się domyśla i się martwi.
Na tyle co miałem do czynienia z osobami rannymi, po wypadkach itp. - kwalifikuje się jako szok pourazowy.
Splątany, wyziębiony i nie do końca logiczny.
Nie wiedział co się z nim stało - mówił tylko że nie może spać i okropnie mu zimno.
Dzisiaj trochę narozrabialiśmy - chyba byłem nim, bo wątek ciekawie szedł. Nawalony jak stodoła wszedłem do jakiegoś lokalu - niewiele osób ale był wśród nich mój znajomy. Podszedłem do niego w dobrej wierze, ale odpysknął mi coś co mnie zabolało i skląłem go strasznie. Później taki flash na parkingu, zielone auto i jakieś pieniądze, które ktoś mi chciał wciskać. Kwota śmieszna bo kilkaset złotych i ktoś chce mi je oddać - tak jakby ten kolega z którym rozmawiałem wcześniej. Tak czy tak pieniądze lecą w jego twarz a ja startuję do bicia. Później jakaś dziewczyna mnie uspokaja, siedzimy sobie ale ja czuję, że już muszę iść i idę.

Aha, kolega z którym się ciągałem to faktycznie mój stary kumpel, którego nie widziałem już uuuu.
Ma na imię Karol - może tutaj o imię chodzi.

Ok mam zielone auto- ktoś chłopaka mijał. Ulica.. a z lewej strony rzeka i na lewym poboczu nasz człowiek. Mijał go najprawdopodobniej taksówkarz. Auto to zielone Volvo, kierowca około 40-50 lat, grubasek.


23 lutego 2018

Karol Pokrzywnicki

KAROL NIE ŻYJE
SZKODA ŻE W TAK MŁODYM WIEKU OPUŚCIŁEŚ RODZINĘ
ALE WIDAĆ TAK MIAŁO BYĆ

SPOCZYWAJ W SPOKOJU...






ZAGINĄŁ KAROL POKRZYWNICKI mieszkaniec gminy Nidzica. KAROL NIŻEJ WIADOMOŚĆ DO CIEBIE ODE MNIE.

KAROL WRÓĆ NIE KONIECZNIE DO DOMU, MOZESZ WRÓCIĆ DO MNIE TYLE RAZY CI MÓWIŁEM ŻE JAK COŚ CI SIĘ STANIE ZAWSZE STANĘ ZA TOBĄ MUREM!!! PRZY MNIE WŁOS Z GŁOWY CI NIE SPADNIE! JESTEŚ DOROSŁY MOŻESZ DECYDOWAĆ O SWOIM ŻYCIU TYLKO PROSZĘ DAJ JAKIŚ ZNAK!!

JAK TO CZYTASZ CZY KTOŚ CI POWIEDZIAŁ DAJ CHOCIAŻ JAKIŚ SYGNAŁ, ŻE ŻYJESZ GŁUPIE JEDNO SŁOWO!!! PROSZĘ CIĘ TWÓJ BRATDawid Pokrzywnicki.

02.02.2018 W NIDZICY Zaginął mój brat Karol Pokrzywnicki około 180 cm wzrostu lat 19 ostatni raz widziany 02.02.2018 o godzinie 10.05 przez naszą Matkę gdy WYCHODZIŁ ZE SKLEPU SPOŻYWCZEGO LIVIO PRZY ULICY WARSZAWSKIEJ NAPRZECIW SKLEPU WARZYWNEGO ,,GROSZEK,, ( WIDOCZNY NA NAGRANIU Z KAMER SKLEPOWYCH. WIDAĆ CO KUPOWAŁ) .PRAWDOPODOBNIE BYŁ WIDZIANY O GODZINIE 11.00 02.02.2018 PRZY SZPITALNYM SKLEPIKU. Od godziny 12.00 02.02.2018 nie ma z nim kontaktu gdyż jego telefon jest wyłączony i odzywa się poczta. Miał ze sobą tylko dowód osobisty bez portfela oraz telefon.
UBRANY BYŁ W CZARNĄ KURTKĘ Z ZIELONYMI WSTAWKAMI. DRESY MORO RUDO-SIWE I GRANATOWE BUTY NIKE.

Jeżeli ktokolwiek go widział lub cokolwiek widział i wie coś na ten temat proszę dzwonić lub pisać bezpośrednio do mnie podaje numery telefonów. PROSZĘ UDOSTĘPNIJ DALEJ

782382581 lub 508598789




Hubert Haponik

HUBERT HAPONIK










APEL OD RODZINY:
Hubert, jeśli to czytasz, prosimy wróć do domu! Skontaktuj się z nami, odbierzemy Cię z każdego końca świata, tylko odezwij się do nas. Bardzo Cię kochamy i żaden mandat tego nie przekreśli!
Hubert Haponik ma 20 lat i jest średniego wzrostu (169cm) szczupłym młodym mężczyzną. Ma krótkie proste włosy w kolorze ciemny brąz i powinien nosić okulary w czarnych oprawkach. Od 2015 roku mieszka z mama Heleną w Anglii, w mieście Batley, w Polsce został jego Tata i Brat. Wychodzi z domu 19 lipca 2017 roku, z zamiarem udania się do Norwich. To miejscowość położona około 250 km od domu, Hubert powtarza, że kiedyś tam zamieszka, tam też mieści się szkoła Huberta: City College Norwich. Jest dwujęzyczny, więc swobodnie porozumiewa się po angielsku. Ma ze sobą ulubione płyty i szkolne świadectwa.
Do szkoły jednak nie dotarł, jego telefon został wyłączony a Hubert zniknął. Zostało to zgłoszone na Policję w Anglii przez jego Mamę. Odnalazł się w Polsce pod koniec września. Okazało się, że wrócił do Ełku „na gapę”. Nie wiadomo jak dostał się z Anglii do Polski, jednak po kraju podróżował bez biletu i otrzymał za to mandat. A jako, że był osobą poszukiwaną podpisał Policjantom oświadczenie, że nie jest osobą zaginioną. I byłby to finisz sprawy, gdyby nie to, że Hubert wstydził się otrzymanych mandatów i zamiast u rodziny zatrzymał się w schronisku dla bezdomnych. Miał kontakt z Bratem, ale na nic zdały się prośby, by przyjechał do rodzinnego domu . Tydzień później, dokładnie 2-go października i stamtąd zniknął. W dniu zaginięcia prawdopodobnie był ubrany w czarna bluzę z kapturem z napisem ILLEGAL na piersi, czarne spodnie dresowe i czapkę z daszkiem w tym samym kolorze. Prawdopodobnie miał też ze sobą czarny plecak. Sprawa została zgłoszona na Policje po raz drugi, tym razem w Ełku przez Brata.
Nie wiadomo co się z nim działo aż do 12 listopada, gdy znów otrzymał mandat za jazdę „na gapę”, tym razem w Baden Baden. Rodzina podejrzewa, że do Niemiec pod francuską granicę dotarł za pieniądze ze sprzedaży laptopa, którego miał ze sobą.
Od tamtej pory ślad się urywa. Hubert przepadł. Mama przekazała mediom dość istotną informację, że jej syn ma lekkie upośledzenie umysłowe, co nie przeszkadza mu normalnie żyć, podróżować, pracować. Przy sobie ma orzeczenie o niepełnosprawności w dwóch językach. Według nas może być jednak łatwą zdobyczą dla handlarzy ludźmi.
Bierzemy też pod uwagę, że chłopak wstydzi się swoich czynów i ukrywa się przed rodziną. Dlatego w imieniu rodziny apelujemy:
Hubert, jeśli to czytasz, prosimy wróć do domu! Skontaktuj się z nami, odbierzemy Cię z każdego końca świata, tylko odezwij się do nas. Bardzo Cię kochamy i żaden mandat tego nie przekreśli!
Prosimy wszystkie osoby o udostępnianie, szczególnie na stronach i grupach w Baden Baden oraz Norwich, kierowców samochodów ciężarowych, osób podróżujących między Polską a Anglią i przeprawiających się przez Kanał La Manche, również kierowców osobówek jadących tunelem. Apelujemy do wszystkich, którzy widzieli Huberta, pomogli mu w przedostaniu się z Anglii do Polski i odwrotnie, albo z nim rozmawiali o kontakt z nami lub z Kamilem Haponikiem pod numerem +48 514-239-378. ZAGINIENI PRZED LATY GWARANTUJĄ ANONIMOWOŚĆ!

3 lutego 2018

Szary dom i ktoś...


Dzisiaj ktoś usilnie chciał mi pokazać gdzie go szukać.
Nie wiem kto to jest ale wiem że to będzie koniec poszukiwań.
Ta osoba się znajdzie przez przypadek.

Ktoś stoi za mną i pokazuje mi dom koloru szarego, ładny dom coś w rodzaju kamienicy, nie widzę aby było piętro, jest ogrodzony ale jest też otwarta bramka.

Z tyłu za domem są składowane jakieś drewniane skrzynki i drewno..deski??/..jest to drzewo poukładane w taki stos przykryte folią.
Ta osoba mi pokazuje to miejsce, mówi że zasnęła  ale jest jej zimno i czeka że ktoś odkryje tę folię i wreszcie ją znajdą.

Dom może mieć z przodu 2 filary...
Dom stoi na skrzyżowaniu małych ulic przy małej spokojnej uliczce, jakby już na jej końcu i był tam jedynym domem.

***************

Może osoby poszukujące zaginionych w terenie coś takiego widziały..

23 stycznia 2018

Ktoś o coś prosi lub daje znaki...



Dzisiaj nad ranem przyszły do mnie dwie osoby.



Starsza Pani która była ubrana na biało i koło niej dziewczynka.
Kobietka niskiego wzrostu, starsza pani i dziewczynka też ładnie ubrana, prowadziła babcię  do kościoła. Z tyłu jakby koło  bloku mieszkalnego 4 piętrowego na końcu chodnika czekały na kogoś... w tle była widoczna reszta rodziny, ubrana na czarno.
Kogoś rodzina odprowadzi na cmentarz.
Skojarzyło mi się z imieniem Halina.



***************





Drugi sen a raczej wizja, młody chłopak  ubrany na biało czekał przed drugą  klatką pod blokiem mieszkalnym na matkę. Miał się żenić lub być świadkiem  na ślubie lub  chrzcie...
Czekał jeszcze na kogoś ale nie bardzo chciał iść do tego kościoła.
Zapytałam: czekasz na Kubę?...Jakuba..?
Czy na ciocie Wiesie...
Powiedziałam mu : ale jesteś pięknie ubrany, cieszysz się że idziesz do tego kościoła?
Nic nie odpowiedział...odszedł tak cicho jakby rozpłynął się we mgle...

****************


21 stycznia 2018

Robert Wójtowicz

"Po tym zabójstwie przestałem wierzyć w Boga". Czy to księża zabili Roberta Wójtowicza?




Artykuł - kliknij

Zabiliśmy go, owinęliśmy w dywan i wywieźliśmy". Morderstwo studenta z Krakowa od 23 lat czeka na wyjaśnienie. Tropy prowadzą do duchownych.
23 lata temu, 20 stycznia, student Uniwersytetu Jagiellońskiego Robert Wójtowicz wyszedł z domu i już nigdy nie wrócił. Zdaniem śledczych został zamordowany. Sprawca pozostaje na wolności. Przeanalizowaliśmy prawie 800 stron akt sprawy, w tym wyniki badań na wykrywaczu kłamstw. Rozmawialiśmy ze świadkami wydarzeń. Tropy prowadzą do trójki duchownych. Ich imiona zostały tutaj zmienione.

13 stycznia 2018

Piotr Kijanka

PIOTR NIE ŻYJE
SPOCZYWAJ W SPOKOJU



Piotr Kijanka




Chłopaku, wszyscy Cię szukają a Ty milczysz i nie wiesz gdzie jesteś.

Wiem że chciałeś ochłonąć po ostatnich wydarzeniach bo za dużo ich było i stąd ten spacer?

Nie napiszę tutaj nic więcej...zostawię tylko link do informacji o Twoich poszukiwaniach.

**************************************************

Żona i matka Piotra Kijanki potwierdziły, że ciało znalezione w poniedziałek w Wiśle to zaginiony 34-latek. Przy zwłokach znaleziono dowód osobisty, prawo jazdy i karty kredytowe z nazwiskiem Piotra Kijanki, a także obrączkę i charakterystyczny zegarek. Prokuratura podała wstępne wyniki sekcji zwłok. Biegły ustalił, że przyczyną śmierci mężczyzny było utonięcie.


********************************* 

Dziękuję


Bardzo wszystkim dziękuje za odwiedzanie mojego bloga.
Za wszystkie wpisy, komentarze i za troskę ale także za pytania...czy ten blog jeszcze żyje..
No cóż, żyje swoim własnym życiem i ma się dobrze.

Mam wiele pracy i wierzcie nie mam czasu na tyle aby tutaj coś opublikować.
Jednak postaram się od czasu do czasu coś wrzucić.

Wszystkich pozdrawiam najcieplej jak tylko mogę...

8 lutego 2017

Remek Baczyński







29-letni Remigiusz Baczyński zaginął w nocy z 30 na 31 grudnia. Jak relacjonują jego znajomi, po spięciu z ochroniarzami opuścił klub Lizard King w  Toruniu przy ul. Kopernika i ślad po nim zaginął. Trwają poszukiwania.





REMEK.. GDZIE JESTEŚ CHŁOPAKU





- Jeden z hoteli na starówce udostępnił mi nagranie z kamer. Widać na nim, jak około godziny 00.40 Remek idzie ulicą Kopernika w Toruniu w stronę placu Rapackiego - mówi Joanna Wenderlich, dziewczyna zaginionego. - Tamtej nocy, o godzinie 1.00, dzwoniłam do Remka. Telefonu nie odebrał, ale sygnał był. O 3.00 komórka już głucho milczała... 29-letniego mężczyzny policja i znajomi poszukują kolejny dzień. Śledczy zabezpieczyli monitoring ze starówki. Zapewniają, że badają każdy ślad, który doprowadzić może ich do Remigiusza. 




Już raz zrobiłam mapkę ze wskazaniem gdzie widzę chłopaka, wiem że nie ma go w wodzie ale raczej koło niej. Oznaczyłam miejsca w kolorze żółtym prosząc aby tam sprawdzić, przesłałam mapkę najbliższym. Nie wiem na ile dokładnie zostało sprawdzone to miejsce. 
Teraz zaznaczyłam nowe miejsca do sprawdzenia 1 i 2  w kolorze białym.
Proszę, sprawdźcie to miejsce jeszcze raz, zwłaszcza miejsca blisko ścieżek.
Przeszukajcie teren zaznaczony w nr 1. koło lewego buta.
Być może się mylę co do miejsca ale od początku tam mnie ciągnęło.





14 stycznia 2017

Kobieta...





Widzę kobietę która idzie gdzieś do znajomych lub rodziny.
Nawet nie wiem jak jest ubrana..widzę ją z boku..


Pokazuje mi  dom ...w tym domu mieszka  starsza pani, siedzi na kanapie..jest chora...ma gaziki  na rękach jakby brała zastrzyki...mieszka razem z kimś z rodziny...jakby córka..synowa...ona się opiekuje tą starszą panią. Dom w którym mieszka  starsza pani nie jest nowy. Koło domu rośnie przy bramce drzewo..ono jest obcięte. Dom jest ogrodzony.
Po drugiej stronie ulicy stoi murowany, otynkowany dom. dalej widzę garaż i znowu inne domy, krótka uliczka.
Przy tych domach jest charakterystyczna latarnia...ma takie pomarańczowe światło.

Kobieta która idzie w odwiedziny  lub wraca z  nich idzie chodnikiem..zbliża się do tego domu.
Ale w tym czasie za jej plecami pojawia się dwóch małolatów, jeden z nich taki mały blondynek, drugi wysoki ciemne włosy.

Widzę jak wyrywają tej kobiecie torebkę.
Torebka jest na pasku...ona ją kurczowo trzyma...jednak nie daje już rady.
Wyższy chłopak wyrzuca  z tej torebki różne rzeczy...nie ma tego co chciał znaleźć..
Krzyczy ale nie ma nikogo w pobliżu aby jej ktoś mógł pomóc.

Kobieta biegnie za nimi po tej ulicy ale nikogo już tam nie ma...

Wraca do swojego mieszkania drogą na skróty..koło siatki i koło czegoś gdzie do ziemi wkładają jakieś ..??? cebulki???nie wiem co to jest...takie wykopane dołki na to coś...

Wcześniej pokazuje mi witrynę kwiaciarni i na wystawie są białe róże..koło tego przechodziła w drodze powrotnej....


NIE WIEM KTO TO JEST ALE WIEM ZE POTRZEBUJE POMOCY...

11 stycznia 2017

Kto Ty jesteś..?








Dzisiaj ktoś przyszedł do mnie pokazywał 3 obrazy, więc je opisuję:

1.- obraz
wzniesienie w kształcie wału lub  swego rodzaju skarpy koło wody, widzę 3 wspinających się ludzi jakby patrzyli za kimś, szukali kogoś...widzę dziewczynę ubraną w szary płaszcz  oraz biały kaptur na głowie..z nią dwóch chłopaków, nie widzę jak są ubrani...patrzą, szukają...ale boja się iść wyżej na ten wał aby nie spaść w dół...nie widzą tej wody ale wiem że ona w dole sobie płynie..widać drugi brzeg i światła miasta...słowa które słyszę -: oni już tutaj byli ale mnie widzieli...nie patrzyli nawet w tę stronę..


2.- obraz
W tle pojawia się chłopak i mówi: - ja się tutaj schowałem - jestem brudny nie chce żeby mnie zobaczyli. Wstydzi się czegoś...
Pokazuje mi starą drogę która biegnie równolegle do tego niby wału...pokazuje mi rozebrany mostek, trochę gruzu obok, po lewej stronie  coś w rodzaju  rozebranego domu.. i rurę pod tym mostkiem, rura  wielkości około 60-80 cm szerokości, tam się chowa, jest mu zimno... mówi że tam jest ciepło, zasłania się  folią, która jest  położona pod tym gruzem i wchodzi do tej rury....po prawej stronie tego rozebranego mostku widzę stare drzewo - wierzba, taka jedna  samotna wierzba przy tej drodze, droga jest utwardzona..szaro - gliniana.. za tym mostkiem coś w rodzaju nieużytków, łąki, jakby tam kiedyś stały domy ale ich teraz już tam nie ma..


3.- obraz
Chłopak wychodzi z tej bocznej drogi do drogi głównej lub ulicy i stara się dojść do przystanku..chce dojechać do domu. Idzie chodnikiem, widzi tablicę reklamową na białym tle coś w kolorze brązowym, po bokach chodnika  rosną małe drzewka , droga jest lekko pod górkę
Po chwili wraca się w tamto miejsce i mówi że coś tam zostawił pod tymi kamieniami i folią w tej rurze... wraca  do ulicy niesie coś w ręce, pilnuje tego czegoś, koperta, list???
 Pokazuje mi przystanek lub coś w rodzaju zajezdni, nie wiem czy to są tramwaje czy autobusy i jakiś środek lokomocji z nr :16, mówi że już nie zdąży do tej 16 bo za chwile odjedzie,ma  do siebie pretensje że niepotrzebnie się wracał...ale widzi że  podjeżdża też coś z nr 25...wsiada do tego wagoniku, siada na samym końcu od strony okna, zastanawia się tylko  gdzie ma wysiąść żeby było bliżej do domu.



 Nie wiem kto to jest ale wiem że ktoś potrzebuje pomocy

 aby go odnaleźć...






3 stycznia 2017

Kto to jest?



Następny sen, następna niewyjaśniona sprawa.



 



Młody człowiek, ubrany w  t-shirt , koloru białego, ma popielate spodnie, buty sportowe.
Chłopak jest silnym mężczyzną ale czymś upojony, traci władzę w nogach...nie jest sobą...cierpi..
Siedzi w jasnym pomieszczeniu, koloru betonu, na materacu, z podwiniętymi nogami, trzyma się za brzuch, krwawi, płacze i prosi aby go ktoś dobił, bo nie wytrzyma z bólu.


Widzę w tym pomieszczeniu jakieś skrzynki po owocach, jakieś papiery, ale też widzę jak ktoś przynosi mu coś do picia i wychodzi, nie widzę twarzy ale wiem  że to mężczyzna, ubrany na czarno w czapce z daszkiem..coś w rodzaju ochroniarza - barczysty, silny...nic się nie odzywa..zamyka stalowe drzwi i zostawia go samego, bez szans na wydostanie się stamtąd....

Nie wiem kto do mnie przyszedł ale wiem że ten chłopak już nie żyje...


2 stycznia 2017

Danuta Wielocha

 Klik na zdjęcie

klik na zdjęcie


Najbliższa rodzina od kilku dni niestrudzenie poszukuje 53-letniej Danuty Wielochy z Radomia. Sprawa jest zagadkowa. Przeszukując pola w pobliżu domu zaginionej, bliscy kobiety znaleźli jej torebkę oraz portfel. W niedalekiej odległości kilkanaście godzin później odnaleziono także telefon oraz dokumenty Danuty.

Zaginięcie 53-letniej Danuty Wielochy, mieszkanki Radomia, jest niezwykle tajemnicze. Kobieta po raz ostatni widziana była w niedzielę 11 grudnia, gdy wychodziła ze szpitala miejskiego przy ulicy Tochtermana w Radomiu. Później, około godziny 16.45, jej telefon komórkowy zalogował się w okolicach urzędu miejskiego. Po tej godzinie ślad po kobiecie zaginął.





Michał Kopyciński




Cieszyńscy policjanci nadal szukają zaginionego Michała Kopycińskiego. Mieszkaniec Cieszyna zaginął na początku kwietnia. Miał wyjechać za granicę. 
 Michał Kopyciński to 23 letni mieszkaniec Cieszyna. 1 kwietnia w godzinach popołudniowych opuścił mieszkanie na osiedlu Piastowskim z zamiarem wyjazdu do Hiszpanii w celach turystycznych. Miał tam przebywać przez około dwa tygodnie. Niestety do chwili obecnej nie nawiązał kontaktu z rodziną i znajomymi. Zaniepokojona matka 21 kwietnia zgłosiła policjantom zaginięcie swojego 23-letniego syna - poinformował Rafał Domagała, rzecznik prasowy cieszyńskiej policji. 







Tragiczny finał poszukiwań w Cieszynie: 23-letni Michał z Cieszyna zamordowany i zakopany w lesie.

Tragiczny finał poszukiwań w Cieszynie: 23-letni Michał z Cieszyna zamordowany i zakopany w lesie

Analiza




No tak..
człowiek sobie śpi spokojnie a tutaj o 5 rano ktoś do mnie zawsze przychodzi i podaje mi informacje.
Niekiedy nie bardzo wiem kto mnie przychodzi  aby przekazać coś właściwego.






Przyszedł do mnie starszy człowiek, ubrany  na czarno.. pokazując mi  jak kopie jakąś dziurę w ziemi jakby czegoś szukał w czymś w rodzaju kopca z jarzynami, wyciąga jakieś stare zbutwiałe jarzyny.
Obok za siatką stoi drugi mężczyzna i mówi do niego że jego tam nie ma..pokazując mu obok drugi taki mały kopczyk przykryty liśćmi.
To wszystko pokazuje mi w miejscu pomiędzy dwoma domami, dwoma działkami które są przegrodzone ogrodzeniem z siatki...


Następny obraz to mieszkanie tego człowieka...szaro w pokoju..na stole leżą zdjęcia oraz biała róża.
W wazonikach suche, zwiędłe kwiatki, którym zmienia wodę...
Człowiek bierze różę do ręki i wychodzi z domu.
Podaje mi imiona  : Marian, Jaśka, Danka, Wojtek...
Sprawia wrażenie że już tutaj nie wróci.
Wychodzi z domu...idzie taką polną ścieżką na przełaj...jakby  na cmentarz położyć komuś tę różę na grobie...wsadza ją do wazonu i odchodzi..
Starszy pan idzie w stronę domu....i nagle ciemno....wiem że nie żyje...coś jakby stało się nagle, niespodziewanie....
Ale gdzie on jest????

Wiem że już do domu nie wrócił.....

Polityka






Witam po dłuższej nieobecności tutaj.







...bardzo dużo osób pyta mnie o politykę...co będzie, o Rząd, o wszystko....
Nie znam się na polityce, nie zajmuje się takimi tematami, bo przecież jak można wyczytać
z myśli polityków coś konkretnego jeśli trwa burza w ich głowach...taka sama jak w naszych..

Na początku roku 2016 ktoś mnie zapytał ze znajomych jak widzę nasz Rząd...odpowiedziałam, że późną jesienią zdarzy się coś dziwnego..coś takiego nieprzewidywalnego..ale nie umiałam określić co to będzie..i to się stało...


I to by było na tyle....



27 października 2016

Pomóżcie mi znaleźć rodzeństwo! Rozdzielono nas!


Pomóżcie Ani



Anna Waleczko ma 20 lat. Od kilku miesięcy szuka swoich sióstr i brata. Odbijając się wielokrotnie od urzędniczych drzwi, doszła do wniosku, że skoro nikt nie chce jej pomóc, musi działać sama.

Krzyk rozpaczy
16 lipca Anna Waleczko udostępniła na Facebooku post: "Witam. Jestem Anna Waleczko, mam 20 lat. Proszę o pomoc. Szukam rodzeństwa, kilka lat temu zabrano nas do różnych domów dziecka. Było nas czworo i rozdzielono nas, ale mieliśmy bardzo dobry kontakt. Matka miała ograniczone prawa. W tamtym roku nasza mama zmarła, ja w wieku 18 lat opuściłam placówkę prowadzoną przez siostry zakonne w Mysłowicach. Odwiedzałam rodzeństwo, mając w planach ich odzyskanie. Gdy mamy już nie było, Dom Małego Dziecka w Mysłowicach ograniczał mi kontakty z rodzeństwem. Albo mówiono, że są chore, albo że na wycieczkach i nie mogłam ich widzieć, ale nie poddawałam się. Ostatniego razu, gdy się starałam o spotkanie, powiedziano mi, że dzieci są w adopcji. Nic wcześniej mi nie powiedziano, że rodzeństwo zostanie adoptowane. Załamałam się. Cierpię, bo nie wiem, gdzie są dzieci, czy razem, czy osobno, czy w Polsce, czy za granicą. Tak bardzo ich kocham. Nie mamy kontaktu ze sobą, a przecież nie nasza wina, że cierpieliśmy za błędy rodziców. Proszę o pomoc w odnalezieniu sióstr i brata, przed adopcją Justyna Bestry ur. 16.03.2006, lat 10; Marcin Bestry ur. 20.01.2008 oraz Emilka Niewiak ur. 15.11.2010 (nazwisko po mamie). Proszę o pomoc".



Anna Waleczko: ten post to był krzyk rozpaczy. Po śmierci mamy dom dziecka zaczął mi ograniczać kontakty z rodzeństwem. Gdy przychodziłam w odwiedziny, pani dyrektor mówiła, że są na wakacjach, zachorowały, gdzieś wyjechały albo że nie mogę się z nimi widzieć, bo mam zakaz. Jaki zakaz? Żadnego zakazu nie miałam. Kiedyś słyszałam, jak siostra z wyższego piętra krzyczy: "Ania, dlaczego my się nie możemy z tobą widzieć?".


26 maja 2016

Ewa Tylman..pozwól się odnaleźć...

"Kobiety należy szukać w wodzie...blisko brzegu pod krzakami, jakby prąd wody  wepchnął dziewczynę  w wyrwę pod brzegiem....coś w rodzaju półki....jest zaczepiona o konar... widzę jakby leżące  na dnie stare drzewo...należy szukać pomiędzy tym drzewem a brzegiem rzeki...w tym miejscu jest stromy brzeg...umocniony drutem lub wyłożony jakimiś płytkami  betonowymi.....znajdzie ją wkrótce nurek.... miejsce:..zarośla, stare kamienne schody do wody, schody otoczone starą , zardzewiałą barierką...dużo wodorostów i mułu, nanos różnych gałązek, krzaki w tym miejscu, ciemna woda, prawie czarna...pojawia mi się obraz płetwonurka który kogoś wyciąga z tego szlamu .... jest zaczepiona o coś...jest bardzo blisko brzegu...dalej za tym miejscem widzę jak do wody coś spływa przez betonowy otwór...nie jest duży...z daleka widzę wysoki komin w biało czerwone pasy..szukać za mostem myślę o Kolejowym...to miejsce mi wskazuje...
"Kobieta zachłysnęła  się wodą, nie mogąc z siebie wydobyć głosu aby wołać o pomoc...czuję jak wpada w jakąś dziurę pod wodą, wypływa ale nurt ciągnie ją w dół rzeki...na lewy brzeg..
To jest moja analiza...
Zawsze jest jednak jakieś "ale" dlatego że woda jednak płynie i ciało może się przemieścić..

Blisko jest jakiś parking ..widzę dużo aut...widzę  w tle jakiś nowy budynek w kolorze popielato - niebiesko - szarym...

*******************************************************

Mapka jest inna niż wszystkie ale tak to widzę... więc może się przydać..




Co ja zobaczyłam wtedy:

***widziałam kobietę która jest gdzieś na moście, widziałam barierki i jakiś murek...kobieta źle się czuje, nie może oddychać, ma torsje, chłopak odchodzi gdzieś dalej..odwraca głowę, jak się odwrócił za chwilę, kobiety już nie było..widziałam na jego twarzy przerażenie...bezsilność...szok...jest ciemno...słabo widać...była obok niego i naraz jej nie ma...panikuje...odchodzi..wraca...***


Analizę zrobiłam w grudniu ubiegłego roku.
Jeśli to ma pomóc w poszukiwaniach P. Ewy to proszę wytypować takie miejsce...

*******************

Umieszczam znaleziony w necie obraz  brzegu rzeki który widziałam...tak to mniej więcej wygląda....nie da się tego dokładniej opisać...



*********************



**********************

13 marca 2016

Kto to znowu będzie...Marcin Rżanek..




Ktoś znowu potrzebuje mojej pomocy aby go wskazać?
Nie wiem ale  dość jasno widziałam obrazy i jakoś muszę to opisać.
Wcześniej czytałam o zaginionym ...być może to on chciał jakoś do mnie dotrzeć i pokazać miejsce gdzie jest..

Widzę kogoś bardzo wysokiego...jest w mojej wizji  Rondo...przechodzi przez nie...idzie ulicą ...ta ulica taka ciemna...jakby  rosły tam drzewa...stare  drzewa...taki szpaler drzew... głowa spuszczona prawie na piersi...zrezygnowany...zamyślony, ledwo szura nogami... ledwo idzie...kieruje się na jakiś most, wiem że to  jakiś most w Warszawie...po lewej stronie na moście widzi jasny budynek...coś jakby lekko niebieski jakby owalny..okrągły...przed sobą widzi jasną ulicę..na ma już tam takich drzew..takiej alei...jest jasno...na końcu tego mostu skręca w lewo...idzie górą...po jakimś czasie schodzi w dół nad samą prawie wodę...coś dziwnego jest przy samym brzegu...nie wiem czy to są jakieś krzaki...czy coś innego...takie zaciszne zasłonięte miejsce...
siada przy tej wodzie.. patrzy na drugi brzeg...widzi jakieś niskie budynki..są jasno brązowe...płacze...wyciąga coś z plecaka???? jakby kanapkę...zjada..popija wodą z butelki...trzyma się za głowę i zsuwa się do wody...nikogo nie ma w pobliżu...

Nie wiem kto to...ale analiza jest bardzo wyraźna.....


Analiza dotyczyła Marcina Rżanek..
Policja w dniu dzisiejszym wyłowiła ciało Marcina..22-04-2016r.

Robiłam analizę i mapkę dla rodziny:



Marcin....spoczywaj w spokoju.....


Sławomir Biegański


Otrzymałam prośbę od Rodziny aby zrobić analizę czy wizję ..jak kto chce tak sobie to nazwie..

Wysłałam mapkę gdzie należy szukać ciała Sławka...widziałam że nie żyje...
Ciężko przekazywać taką informację najbliższym kiedy każdy oczekuje  jakiejś odrobiny nadziei na odnalezienie żywego człowieka.
Niestety w oczach tego człowieka zobaczyłam że jest w wodzie...i tam też był...

Dzisiaj tj. 13-03-2016 otrzymałam wiadomość że w tym miejscu znaleziono ciało....





Wyrazy współczucia dla Rodziny...





26 lutego 2016

Kliford i jego Przewodnik.



Zachęcam do przeczytania artykułu o pracy Przewodnika psa do poszukiwań osób nieżyjących.
Współpracowałam z w/w przy poszukiwaniach...efekty są zaskakujące.
Warto jednak wiedzieć że takie psy są i niosą pomoc wtedy kiedy zostaną wyczerpane wszystkie możliwości poszukiwawcze....


 Klik

KLIK na zdjęcie...

 


Do śmierci trudno jest się przyzwyczaić, ja sobie to zawsze tłumaczę tym, że dzięki naszej pracy rodzina będzie miała gdzie zapalić świeczkę i się pomodlić. Najgorsze są poszukiwania w których biorą udział członkowie rodziny, mimo wszystko jak człowiek by nie był silny psychicznie to zawsze rodzi się w nim jakieś współczucie. Widok rozpaczy rodziny jest gorszy niż widok i zapach ciała w zaawansowanym stanie rozkładu.

Z Pawłem Futiakiewiczem, przewodnikiem psa do wyszukiwania zapachu zwłok ludzkich– rozmawia Anna Ruszczyk.


Na początku chciałabym zapytać o początki Waszej działalności, skąd wziął się pomysł na stworzenie zespołu poszukiwawczego?
Zawsze interesowałem się ratownictwem. Ukończyłem kursy i szkolenia w tym kierunku. Kiedy w moim życiu pojawił się pies od razu zrodził się pomysł wykorzystania go do działań ratowniczych. Klifford najpierw przygotowywany był do poszukiwania osób żywych zaginionych w terenie, ale jakoś do końca mu to nie odpowiadało. Wtedy pojawił się pomysł na spróbowanie i przekwalifikowanie go na psa do wyszukiwania zapachu zwłok ludzkich. To była najlepsza decyzja jaką mogłem podjąć co do sposobu wykorzystania potencjału mojego psa. Ściśle współpracuje z przewodnikiem psa ze Śląska z którym poznaliśmy się na szkoleniu Polskiego Związku Instruktorów i Przewodników Psów Służbowych. Tam wspólnie postanowiliśmy, że będziemy działać pod szyldem związku jako grupa poszukiwawcza.


Roman Pawłowski

 32-letniego mieszkańca Bąkowa zabrała karetka, ale zanim otrzymał pomoc, uciekł ze szpitala. Mężczyzny szuka zrozpaczona rodzina.
 - Mrozy są bardzo silne, dlatego boję się, że on wyszedł z izby przyjęć i stało się najgorsze - płacze Anna Pawłowska, żona mieszkańca Bąkowa.
 - Zdrowy człowiek by sobie poradził, ale z mężem działo się coś niedobrego. Bałam się, że to udar. Roman Pawłowski źle się poczuł w nocy z 1 na 2 stycznia. Sytuacja wyglądała poważnie, dlatego jego żona wezwała pogotowie.


 


Roman Pawłowski został odnaleziony przez przypadkowego przechodnia w Zalewie....


26 grudnia 2015

Michał Marek






MICHAŁ NIE ŻYJE..ZOSTAŁ ZAMORDOWANY...


 



Klik 

   
 Policja poszukuje zaginionego 25-letniego Michała Marka z Nowego Targu. Młody mężczyzna wyszedł z domu w sobotę i do dziś nie wrócił. Nie skontaktował się też z rodziną i nie zgłosił do miejsca pracy.

Michał Marek ma ok. 182 cm wzrostu, jest szczupłej budowy ciała, ma pociągłą twarz, krótkie blond włosy i niebieskie oczy. Ma pełne uzębienie, znaków szczególnych nie posiada.

- Wyszedł on z domu 21 listopada w sposób naturalny i do tej chwili nie nawiązał kontaktu z rodziną, jak również nie zgłosił się do miejsca pracy – wyjaśnia podkom. Roman Wolski, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu.

W chwili zaginięcia Michał Marek miał na sobie granatowe spodnie jeansowe, buty reebok typu sportowego z brązową podeszwą, białą bluzę z kapturem w ciemne paski oraz brązową kurtkę biodrówkę.

- Wszystkie osoby mogące posiadać jakiekolwiek informacje na temat miejsca przebywania zaginionego proszone są o kontakt z prowadzącym poszukiwania asp. sztab. Adamem Mokracki pod numerem 18 26 10 483 lub z dyżurnym jednostki pod numerem 18 26 10 400 lub 997 – apeluje podkom. Roman Wolski, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu.

29 listopada 2015

Mateusz Łajewski


MATEUSZ NIE ŻYJE....












Przypomnijmy: 24-letni Mateusz Łajewski zaginął 6 listopada 2015 r. Wieczorem wyszedł z domu by noc spędzić w lesie. Od tamtej pory urwał się z nim kontakt.
Młody mężczyzna ma brodę i wąsy. W dniu zaginięcia ubrany był w niebieską kurtkę z kapturem i spodnie dresowe. Charakterystyczne jest to, że porusza się boso.
Funkcjonariusze sprawdzając teren leśny odnaleźli jego szałas oraz rzeczy osobiste. Sprawdzane były olsztyńskie szpitale, dworce i adresy znajomych. Policyjni wodniacy na łodziach sprawdzali także jezioro Kortowskie. W pierwszych dniach od zaginięcia do działań wykorzystany był także pies tropiący.

3 października 2015

Stanisław Płonka




 PAN STANISŁAW PŁONKA NIE ŻYJE...



 klik




Zaginął 66-letni mieszkaniec Gołuchowic, Stanisław Płonka. Rysopis: 185 cm, waga 75 kg, szczupła budowa ciała, włosy siwe, łysina czołowa, oczy zielone, twarz podłużna. Gdy widziano go po raz ostatni był ubrany w marynarkę, czarne spodnie, szare buty sportowe, czapkę z daszkiem koloru czarnego.

27 września 2015

Rafał Toczyski



Młody człowiek z planami na przyszłość z marzeniami i nagle  ktoś przecina  nitkę życia..
Kto?    Przed kim lub przed czym  musiał uciekać aż na to nieszczęsne drzewo...bo sam  sobie tego nie zrobił...widziałam że był przerażony....








Rodzina  zwróciła się do mnie z prośbą szukając  pomocy w odnalezieniu swojego najbliższego.
Nie od razu mogłam go wskazać.
Ale kiedy już dotarłam do Rafała pokazał mi gdzie go szukać...pojawiły się obrazy bardzo wyraźne..pokazał mi  gdzie jest.
Skontaktowałam się z siostrą Rafała..trwały akurat poszukiwania ale w zupełnie innym terenie.
Opisałam dość dokładnie miejsce ze szczegółami...siostra Rafała udała się na wskazane miejsce kojarząc mój opis.
Rafał się odnalazł...nie żył już.



*******************

*******************




16 sierpnia 2015

Mateusz Domaradzki






Parę dni temu w trakcie rozmowy poproszono mnie o analizę tego przypadku.
Hmmm.. Pojawiły mi się obrazy jak żywe z tego dnia w którym zaginął Mateusz.
Gdzie jest ciało?
No właśnie gdzie?

To bardzo ciekawa sprawa o której można przeczytać  klikając na zdjęcie...


cyt:
Tam jest lepsza górka
W poniedziałek, 16 lipca Sąd Okręgowy w Gliwicach uznał oskarżonych za winnych tego, że 6 lutego 2006 roku działając wspólnie i w porozumieniu używając podstępu wobec małoletniego Mateusza Domaradzkiego zaprowadzili go w miejsce na uboczu. Pretekstem miał być teren, gdzie można ślizgać się na śniegu. Na miejscu przy użyciu siły fizycznej zgwałcili dziecko a następnie dotkliwie pobili. Nieprzytomnego Mateusza zostawili na mrozie co miało spowodować jego śmierć. – Sąd orzekł, że sprawcy działali z tzw. zamiarem ewentualnym, czyli musieli się liczyć z tym, że pobicie i pozostawienie na mrozie może zakończyć  się śmiercią dziecka – tłumaczy sędzia Agata Dybek-Zdyń, rzecznik Sądu Okręgowego w Gliwicach.

1 sierpnia 2015

Tunel czasoprzestrzenny




Przy okazji poszukiwań zaginionego  chłopaka przez psa zwłokowego,  otrzymałam zdjęcia z trasy którą szedł pies a która jest właściwa i odzwierciedla trasę z moich analiz.


PIES  - KLIFFORD



KLIFFORD -  oznaczył miejsce

POLECAM  OSOBIŚCIE 
******************



Nie wierzyłam własnym oczom zobaczyłam tunele czasoprzestrzenne.
Nie łatwo jest zrobić takie zdjęcia i uchwycić takie cudo.



********************




*****
Na końcu tego tunelu widać grupę dzieci, jakby to była jakaś wycieczka .
Moja znajoma Jasnowidz Barbara poproszona o analizę zaginięcia chłopaka przesłała mi  taką oto opinię..:


Maja , kilka dni wchodzę na tego chłopka i widzę tylko jak wchodzi do jaskini kopalni światło a potem pustka , choć coś jest dziwne.. tam są dzieci... małe takie jakby klasa wycieczka,i jest coś w tym bo te dzieci tak właśnie krążą i na nic nie reagują nie zwracają uwagi a on jest między nimi...




Autor zdjęć:
Przewodnik psa - Paweł Futiakiewicz