Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabierzów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zabierzów. Pokaż wszystkie posty

8 lutego 2015

Artur Jaklik




DZISIAJ 26-02-2015, W KAMIENIOŁOMIE ....GRUPA PŁETWONURKÓW  WYŁOWIŁA  CIAŁO P. ARTURA...
                                






************************

Nadal nie znamy losów zaginionego mieszkańca Zabierzowa ARTURA JAKLIK lat 29. Ponawiamy prośbę do mieszkańców Zabierzowa i nie tylko. Jeżeli ktokolwiek wie cokolwiek na temat zaginięcia Artura - prosimy o kontakt. Szczególnie prosimy o kontakt osoby, które dnia 21 grudnia 2014r. (niedziela) w godz. 3:20 - 4:00 poruszały się drogą krajową nr 79 (ul. Śląska - ul. Krakowska) w okolicach skrętu do kamieniołomu (restauracji Grube Ryby) w Zabierzowie. Być może ktoś zwrócił uwagę na pojazdy lub osoby poruszające się w tym rejonie - o tej porze.Artur jechał Oplem Meriva oo kolorze jasny grafit. Niektórzy kierowcy mają zainstalowane w swoich samochodach kamerki (wideorejestratory) - bardzo prosimy o sprawdzenie ich zapisu z tego okresu. Będziemy wdzięczni za jakąkolwiek nawet najmniejszą informację.
Artur ma 190 cm wzrostu, ma bardzo krótkie ciemne włosy (łysina czołowa), brązowe oczy. W dniu zaginięcia ubrany był w kurtkę koloru czarnego, czarne spodnie, na szyi miał chustkę - arafatkę a na nogach buty typu adidas czarne z białymi paskami. .

Wszystkich, którzy wiedzą coś na ten temat prosimy o kontakt pod nr tel: 503 652 107 lub 997 lub poprzez aplikację facebook z naszą jednostką.

*******************

 Co mogło się stać? Artur Jaklik (29 l.) był koordynatorem odpraw zagranicznych na lotnisku w Balicach. Z żoną i 2,5-letnim synkiem mieszkał w podkrakowskim Zabierzowie. 21 grudnia o godz. 4.30 rano wsiadł jak zwykle do samochodu i wyjechał do pracy. Na lotnisko jednak nigdy nie dojechał, wszelki słuch po nim zaginął.
– Artur był spokojnym młodym człowiekiem. Nie miał żadnych wrogów. Wszyscy go lubili i często prosili go o pomoc, bo był słowny. Zawsze pracowity i oddany rodzinie. Ponad wszystko kochał swojego 2,5-letniego synka – mówi matka zaginionego, Nina Jaklik (60 l.). Kilka godzin po wyjeździe mężczyzny do pracy do domu zadzwonili pracownicy lotniska. Artur nie pojawił się na swoim stanowisku pracy. Na poszukiwania natychmiast wyruszyła jego żona i szwagier.

W końcu odnaleźli porzucony samochód. Stał w bocznej dróżce prowadzącej do kamieniołomu, był dobrze widoczny z drogi. Pytania i niejasności mnożyły się jednak raz za razem. Auto znaleziono na drodze prowadzącej w zupełnie innym kierunku niż Balice. Pojazd nie nosił żadnych śladów wypadku, w środku były kluczyki, plecak z osobistymi rzeczami, w tym pełen portfel i telefon komórkowy z wykasowaną książką kontaktową.

Poszukiwania nie przyniosły żadnych rezultatów. Policyjne psy zgubiły trop w pobliskim kamieniołomie. Do tej pory nie odnaleziono ciała, nikt nie widział też mężczyzny żywego. Konsultacje z jasnowidzami również nic nie dały. Od ponad miesiąca rodzina zaginionego żyje w ciągłym strachu i niepewności. Czy Artur uciekł, porzucając rodzinę? Czy zdarzył się jakiś nieszczęśliwy wypadek? A może naraził się komuś i zapłacił za to straszliwą cenę? – Jestem absolutnie pewna, że Artur z własnej woli nigdy nie zostawiłby swojej rodziny.To był kryształowy chłopak i nie było żadnego powodu, żeby uciekał – mówi zrozpaczona matka. W tej sprawie wciąż więcej jest pytań niż odpowiedzi.