Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaginiony mezczyzna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaginiony mezczyzna. Pokaż wszystkie posty

27 listopada 2012

Remek




 REMEK NIE ŻYJE!!!


W dniu 19 listopada 2012 r w Radomiu zaginął Remigiusz Krzyżanowski..
Wyszedł w poniedziałek rano. Nie zabrał telefonu, portfela, jedynie tylko dowód osobisty.
Nie wiadomo gdzie poszedł i dlaczego nie wrócił.
Lat 20, 197 cm wzrostu...
  

Wizje przesłałam dzisiaj rodzinie, w której zaznaczyłam że Remek nie żyje....



Moja wizja okazała się skuteczna.
Znaleziono Remka w miejscu gdzie wskazałam...

3 października 2012

Dlaczego..?...






Młody człowiek 20 -to paroletni..

Wraca nocą do swojego lokum ale do niego nie dociera..jakby był czymś odurzony a i alkohol robi swoje..nie był sobą..był czymś bardzo podniecony.....widziałam go w strasznym amoku...w grę wchodzi kobieta...


Widzę go nieżyjącego...  w miejscu gdzie jest dużo krzaków..chaszczy..wkoło suche liście pomarańczowo - żółto - czerwone....i sterta rzuconego byle jak drzewa...jakby przyciągnięte złamane drzewo...widzę też dużo gałęzi...w miejscu gdzie go znajdą jest dużo ptaków..dużo ptasich gniazd.. robią dużo hałasu....

Blisko tego miejsca są jakieś takie małe wysepki grząskie...

dopracowuję swoja wizję..

..wkoło widzę jakieś małe wysepki..nie wiem co to jest...//to miejsce jest wśród jakiegoś skupiska drzew..jest tam dużo ptasich gniazd...charakterystyczne miejsce, złamane wpół drzewo..przykryty liśćmi i ziemią na to są rzucone gałęzie...suche gałęzie...to nie jest daleko od tego domu...gdzie on pracował..te wysepki to mogą być kretowiny..dużo kretowin...te wysepki widać spod tego drzewa....wkoło jest tak jasno..żółto...dużo liści.....///te liście są koloru czerwono-żółto-pomarańczowego///.



14 marca 2012

zaginiony za granicą...







Widzę mężczyznę, jak wraca do wynajmowanego domu po ciężkiej pracy, jedzie jakimś samochodem, widzę drogę przez góry...jakieś góry obok tej drogi....nie widzę czy jest sam czy też z kimś....zatrzymuje się po drodze, jakby chciał udać sie na stronę...lub najzwyczajniej zaczerpnąć świeżego powietrza...jest zmęczony...widzę jak idzie dalej w stronę jakiegoś uskoku...chwyta nerwowo rękami gałęzie drzewa ale one nie wytrzymują i leci w dół....widzę go jak leży na plecach w szczelinie skalnej na ostrym wielkim kaieniu....jak spadł jeszcze żył...widzę jak płacze...woła...ale nikt go nie słyszy....



Człowiek ten....całe lata pracował na wyjeździe....to był jego ostatni wyjazd....